Serwis internetowy langloo.com wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Czytanki angielskie

Bitwa pod Alezją

Autor: Langloo
Poziom: Średniozaawansowany

Twoja ocena: {{rated}}



Czytaj
 
Ćwicz
Bitwa pod Alezją – 52 r. p.n.e.; nazywana przez wielu Oblężeniem Alezji, stoczona pomiędzy plemionami galijskimi a wojskami rzymskimi. To potyczka, w której zwycięzcy nie tylko oblegali, ale również sami byli oblegani (współcześni historycy często używają określenia „bitwa paradoksów”). W historii starożytnego świata bitwa była uważana za największą operację oblężniczą.

W latach 58-51 p.n.e. rzymski wódz, Galiusz Juliusz Cezar, podbił całą Galię (od kanału La Manche, Oceanu Atlantyckiego aż po południowe wybrzeża Morza Śródziemnego – tereny dzisiejszej Francji i północnej części Włoch), a następnie wyruszył do Brytanii oraz walczył za Renem przeciwko plemionom germańskim. Spowodowało to, że większość sił Rzymu została rozproszona i odciągnięta od Galii. Zimą 53/52 r. p.n.e. plemiona Karnutów podniosły bunt w Galii, a następnie inne plemiona celtyckie zwróciły się przeciwko legionom przebywającym na zimowych kwaterach. Samo powstanie upadłoby pewnie bardzo szybko (jak wiele poprzednich z lat 54/53 p.n.e.), gdyby do walki nie przystąpił młody książę Arwernów – WERCYNGETORYKS.

Był nie tylko wojownikiem, ale i bardzo zdolnym politykiem. Udało mu się zjednoczyć pod swoim zwierzchnictwem większość plemion galijskich (wg innych źródeł został królem Galii, zjednoczył ponad 45 plemion, m.in. przekonał sprzymierzeńców Rzymu – Eduów – słynnych kawalerzystów służących jako Auxiliari). Buntownicy zaczęli stosować taktykę „spalonej ziemi”.

Wercyngetoryks namówił poszczególnych wodzów do zniszczenia zapasów ziarna, co w konsekwencji miało pozbawić Rzymian żywności. Dochodziło do ciągłych ataków buntowników na rzymskie linie zaopatrzenia. Pod koniec wiosny 52 r. p.n.e. wódz Galów uświadomił sobie, że utrzyma dominującą pozycję wśród współplemieńców, jeżeli ostatecznie pokona rzymskie legiony. Chciał połączyć swoje wszystkie siły, a następnie w jednym bezpośrednim starciu pokonać wojska rzymskie. Wycofał się do Alezji, stołecznego grodu znajdującego się na wierzchołku Mont Auxois (niedaleko dzisiejszej miejscowości Dijon). Tam czekał na pozostałe wojska idące z terenów północnej i zachodniej Galii. Wercyngetoryks zgromadził ok. 90 tys. wojowników. Galiusz Juliusz Cezar, wiedząc, że gdy dojdzie do połączenia buntowników, będzie bardzo trudno utrzymać we władaniu Galię, dysponował tylko 10 legionami (ok. 40 tys. żołnierzy) i ok. 10 tys. jazdy. Rzymianie odcięli przywódcę powstania i otoczyli gród, tworząc zaciśnięty pierścień. Służby inżynieryjne przystąpiły do pracy – zostały zbudowane 2 systemy wałów, łącznie długich na 15-16 km, w odległości 2-3 m od siebie. Wewnętrzny wał był wyższy, miał ok. 3 m z ustawionymi co kilkadziesiąt metrów wieżami (zawierały m.in. sprzęt oblężniczy), zaś zewnętrzny wał otoczony był rowem zalanym wodą. Wykonano również zamaskowane „wilcze doły”. Cezar zdecydował się na oblężenie, chcąc buntowników zmusić głodem do kapitulacji. Po zakończeniu pierwszych prac fortyfikacyjnych służby inżynieryjne przystąpiły wraz z wojskiem do konstruowania drugiej linii umocnień. Zbudowano drugi zamknięty pierścień o łącznej długości 20 – 25 km. Rzymianie byli więc schowani pomiędzy dwoma pierścieniami – pierwszym, który zamykał w pułapce Wercyngetoryksa w twierdzy, i drugim, który miał służyć do obrony, gdy przybędzie odsiecz Galów.

Doszło do pierwszych starć – jazda Wercyngetoryksa zaczęła atakować wewnętrzny pierścień. Kilka następnych ataków połączonych sił (jazda + piechota) również nie przyniosło spodziewanych efektów. W grodzie zaczęło brakować żywności, dlatego zadecydowano, że wszyscy ludzie, którzy byli niezdolni do noszenia broni, mieli wyjść z fortecy. Cezar nie wziął ich jednak do niewoli (bondage) – kobiety, dzieci i starcy pozostali między pozycjami wroga skazani na śmierć głodową.

Po kilku dniach przybyła pod twierdzę odsiecz galijskiego pospolitego ruszenia (według niektórych źródeł liczyła nawet 250 tys. wojowników, a obecnie historycy oceniają ją na ok. 80-100 tys.). W Alezji zapanowała wielka radość – oblężeni uwierzyli, że nie zginą z głodu i wspólnymi siłami pokonają Rzymian. Przez klika dni dochodziło do zsynchronizowanych ataków na wały rzymskie. Atakowano zarówno z grodu, jak i szturmy przypuszczały wojska przybyłe z odsieczą.

Oddajmy głos samemu Cezarowi: „Póki Gallowie byli w pewnej odległości od okopów, rzucając grad oszczepów, zyskiwali niejaką przewagę. Lecz gdy się zbliżali, nagle byli przeszywani ościeniami albo wpadali w doły, nabijając się na ostre kołki, zaś inni ginęli od ciężkich włóczni lecących z wału i wieży. Ich straty wszędzie były znaczne i do świtu nie zdołali wtargnąć na nasze umocnienia w żadnym punkcie. Oblężeni stracili wiele czasu, by wynieść sprzęt przygotowany przez Wercygentoryksa na ten wypad i zapełnić pierwsze rowy, zanim dotarli go głównej linii umocnień, usłyszeli o odwrocie sił przybyłych z odsieczą, więc powrócili go grodu nic nie osiągnąwszy…”

Czwartego dnia Galowie ponownie uderzyli na dwóch frontach. Po bardzo wyrównanej walce ostatecznie zwycięstwo osiągnęli Rzymianie. Następnego dnia Wercygentoryks z braku nadziei na wygranie bitwy poddał się. Plutarch opisuje kapitulację wodza Galów wobec Cezara następująco: „Wercygentoryks, wdziawszy najpiękniejszą zbroję i przystroiwszy konia, wyjechał przez bramy. Zatoczył krąg wokół siedzącego Cezara, zszedł z konia i ściągnąwszy z siebie pancerz, usiadł u stóp Cezara. Trwał tak bez słowa i bez ruchu, aż zabrano go pod strażą, by użyć w tryumfie…”

Zwycięstwo Rzymian oznaczało koniec nadziei na niepodległą Galię. Sam Wercygentoryks pokonany, skuty w łańcuchy, został przewieziony do Rzymu i trzymany kilka lat jako jeniec został ostatecznie uduszony w 46 r. p.n.e.

Według teoretyka wojny J.F.C. Fullera „Alezja to jedna z najbardziej niezwykłych operacji wojskowych zapisanych w historii. Tak oto to godne uwagi oblężenie uwieńczone zostało jednoczesnym pokonaniem dwóch armii przez jedną, nie większą niż pierwsza z pobitych i nieporównanie mniejszą niż druga. Zwycięzcy nie tylko oblegali – sami byli oblężeni, musieli stale pilnować czterdziestokilometrowego okopu, by zdobyć oblegany cel i zarazem się obronić...”

Jeszcze raz historia zatoczyła koło – prawie 2 tys. lat później odkryto ruiny Alezji. Napoleon III kazał postawić w tym miejscu wielki pomnik Wercygentoryksa - symbol walk Francuzów o niepodległość. Symbol niestety tym razem miał okrutny wydźwięk – Napoleon III niebawem przegrał w 1870 r. bitwę pod Sedanem i stracił władzę.
Słowniczek
{{item.term}}
{{item.description}}