Serwis internetowy langloo.com wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Czytanki angielskie

Ikony Ameryki - Bezgłowy kurczak Mike

Autor: Admin
Poziom: Początkujący
Czas czytania: 15 minut

Twoja ocena: {{rated}}



Czytaj
 
Ćwicz
Poniższa opowieść jest tak niewiarygodna, że czytając ją, od razu pojawia się w głowie wielki pulsujący napis „bajka”. Jednak tym razem niezwykła historia życia po życiu bezgłowego kurczaka Mike – choć zdecydowanie przeczy zdrowemu rozsądkowi – jest jak najbardziej prawdziwa i dobrze udokumentowana zdjęciami, filmami oraz relacjami dziesiątek tysięcy świadków.
 
Zacznijmy od początku. Od kiedy Lloyd Olsen, niemal 40-letni farmer z miasteczka Fruita w stanie Kolorado, dowiedział się, że we wrześniowy poniedziałek będzie miał specjalnego gościa, przez cały tydzień poprzedzający ten wielki dzień miał zepsuty humor. Ale cóż miał robić, skoro żona zaprosiła swoją wiecznie gderającą i niezadowoloną ze wszystkiego matkę? Musiał dzielnie stawić temu czoła i po męsku przyjąć na siebie ten cios. Na dodatek żona prosiła, aby był dla jej matki miły, więc Lloyd, – całkowicie wbrew sobie – postanowił, że zmusi się do niemal niemożliwego. W związku z tym uznał, że cały wieczór będzie się uśmiechać do mamusi i ze spokojem przyjmie kolejną stertę uwag starej kobiety na temat tego, jak to jego żona mogła lepiej trafić z zamążpójściem, jakim to on jest fajtłapą itp.
 
W poniedziałek Lloyd wcześniej skończył pracę i – tak, jak obiecał żonie – poszedł do kurnika wybrać na obiad dorodnego kurczaka. No cóż, jego teściowa szczególnie lubiła kurze szyjki, więc może jak ta jej zasmakuje, to chociaż na chwilę będzie znośna? Lloyd raźno wmaszerował do kurnika oddalonego od domu o kilkadziesiąt metrów, złapał dorodnego koguta rasy Wyandotte, ułożył na pieńku głowę wiercącego się i wydającego przeraźliwe dźwięki ptaka, wziął do ręki tasak, w duchu przeprosił za swój czyn, zamachnął się i jednym sprawnym ruchem odciął mu głowę. Następnie puścił kurczaka i zaczął obserwować rytuał – bezgłowy ptak, jak to zwykle u kurczaków bywa, zaczął bezwładnie biegać dookoła kurnika. Tu historia powinna się zakończyć, ponieważ kurczak powinien po chwili paść i stać się jedynie martwą częścią przyszłego obiadu. Ale nie, kurczak biegał i biegał i… biegał. Po kilku minutach bezgłowy kurczak – jakby nic nie robiąc sobie z tego, że pozbawiony został głowy – zaczął dziobać, mimo że działanie to nie było do końca skuteczne, ponieważ dziób ptaka leżał kilka metrów dalej. Lloyd oglądał całą tę dziwaczną sytuację i co rusz zastanawiał się, co też żona dodała mu do śniadania, że ma takie dziwaczne majaki. Jednak po chwili farmer otrząsnął się i jeszcze raz spojrzał na kurczaka, który zachowywał się jak gdyby nigdy nic i dalej wytrwale próbował coś wydziobywać z ziemi. W końcu złapał innego kurczaka i obciął mu głowę – tym razem obyło się bez sensacji. Ten kurczak zrozumiał, że nie żyje, padł po trzech tradycyjnych rundkach wokół pnia i już się nie poruszył.
 
Ubity „kurczak numer dwa” w polewce bardzo smakował mamusi, dlatego też podczas obiadu kobieta skrytykowała Lloyda tylko kilkanaście razy. Ten wynik zdecydowanie odbiegał od przeciętnej oscylującej powyżej trzydziestu gderań, co znaczyło, że kolacja faktycznie była udana.
 
Rankiem farmer zapomniał już o całej sprawie, nieprzytomny poszedł do kurnika nakarmić kury i tu zobaczył, że bezgłowy kurczak razem ze swoimi kolegami i koleżankami smacznie chrapie na grzędzie. Lloyd nic z tego nie rozumiał, ale na jakiś czas odsunął kurczakowi wyrok śmierci. W końcu skoro ptak aż tak bardzo chce żyć, to na razie nie będzie mu w tym przeszkadzać. Pewnie i tak niedługo sam padnie, bo jak można żyć bez głowy?
 
I tak życie farmera i bezgłowego kurczaka biegło dalej swoim tokiem, dni mijały, a kurczak żył i miał się świetnie.
 
Po tygodniu Lloyd uznał jednak, że ta sytuacja nie jest zwyczajna, chwycił kurczaka, wsadził go do koszyka i pojechał do Salt Lake City, aby pokazać go tęgim głowom z uniwerku. Być może oni powiedzą mu, dlaczego kurczak jeszcze żyje. Z początku szanowne grono uczelniane bardzo sceptycznie podeszło do rewelacji farmera, jednak gdy zobaczyło ptaka, to od razu zdało sobie sprawę, że sytuacja odbiega od normy i warto się jej lepiej przyjrzeć. Po badaniach okazało się, że kurczak przeżył, ponieważ farmer ciął dość wysoko i nie naruszył żyły szyjnej, dzięki czemu kurczak się nie wykrwawił. Tak samo pień mózgu odpowiedzialny za funkcje życiowe został naruszony tylko w pewnym stopniu, dlatego ptak dalej wiedział, że jest ptakiem i tak też się zachowywał.
 
Od tego czasu życie ptaka i farmera bardzo się zmieniło. O bezgłowym ptaku szybko zrobiło się głośno – pisały o nim lokalne gazety, a do skromnego kurnika państwa Olsenów zaczęły przyjeżdżać tłumy żądnych sensacji gapiów. Po paru tygodniach karmienia kurczak zrobił się bardzo gruby, ale zachowywał się zwyczajnie. Jedyną ciekawostką było to, że zamiast głowy miał wielką dziurę. Sławny ptak przestał być również bezimienny – nie wiadomo dlaczego wszyscy zaczęli go nazywać Mike. Gazety to podchwyciły i tak już zostało – bezgłowy kurczak Mike.
 
Po pewnym czasie do Olsenów zgłosił się impresario, który zadeklarował, że za zgodą właścicieli chciałby z Mike'a zrobić maszynkę do zarabiania pieniędzy. W końcu skoro ludzie tak tłumnie chcą oglądać nietypowe stworzenie, to niech za to płacą. Po chwili namysłu Lloyd doszedł do wniosku, że to może być jego życiowe pięć minut, z ochotą więc zgodził się na propozycję i już po kilku dniach cała rodzina Olsenów wraz z managerem ptaka udała się na turnee po Ameryce. Tak, jak przypuszczał impresario – gawiedź bez szemrania płaciła 25 centów i oglądała bezgłowego Mike'a. Wzbudzał on wciąż wielką sensację – zarówno w Nowym Jorku, Los Angeles, Atlantic City, jak i w San Diego. Sława Mike wciąż rosła, a obszerne artykuły o nim ukazały się nawet w magazynie Time oraz Life. Rodzina Olsenów na dobre porzuciła uprawę roli i przez kilkanaście miesięcy jeździła po Stanach, zbijając prawdziwą fortunę na sprzedaży biletów na Mike’s show.
 
Jednak nic nie trwa wiecznie – podczas trasy w jakiejś zapadłej miejscowości na pustyni w stanie Arizona, Mike źle się poczuł, zaczął się krztusić, aż w końcu ostatecznie opuścił ten świat po 18 miesiącach od czasu ścięcia głowy przez Olsena.
 
Ta niezwykła historia wydarzyła się naprawdę. 10 września 1945 roku farmer Lloyd Olsen obciął kurczakowi głowę i ten rzeczywiście żył później jeszcze 18 miesięcy, nabijając kabzę swemu dumnemu właścicielowi.
 
Bezgłowy kurczak Mike do dziś jest w USA bardzo znany, a w jego rodzinnym miasteczku Fruita w stanie Kolorado już od ponad 60 lat co roku odbywa się specjalny festiwal ku jego pamięci, który co roku odwiedza kilkanaście tysięcy wielbicieli.
 
Mike ma również swoją stronę internetową oraz prężnie działający fan club zrzeszający kilkanaście tysięcy fanów. Jeśli i Wam historia Mike’a spodobała się, to możecie wstąpić do klubu i rozsławiać po świecie wiekopomne dzieje bezgłowego kurczaka Mike’a.
Słowniczek
{{item.term}}
{{item.description}}