Serwis internetowy langloo.com wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Czytanki angielskie

Mordercy z dyplomem lekarza

Autor: Langloo
Poziom: Średniozaawansowany

Twoja ocena: {{rated}}



Czytaj
 
Ćwicz

Zawód lekarza przez lata cieszył się największym zaufaniem społecznym. Niestety, historia zna przypadki osób, które sobie na to nie zasłużyły. Wśród nich są John Bodkin Adams i Harold Frederick Shipman.

Seryjnego mordercę najczęściej wyobrażamy sobie jako chudego, posępnego socjopatę o lodowatym spojrzeniu i beznamiętnym wyrazie twarzy, skrzywionego psychicznie i fizycznie, trzymającego się na uboczu. I rzeczywiście, opis ten pasuje do wielu seryjnych morderców w historii. Jak jednak z psychopatycznym zabójcą utożsamić jowialnego pana w średnim wieku z wydatnym brzuchem lub sympatycznego brodacza o ciepłym spojrzeniu? Uwierzcie lub nie, ale dwóch z najsłynniejszych brytyjskich seryjnych morderców XX w. wykonywało szanowany zawód lekarza, wzbudzając swoim wyglądem powszechne zaufanie.

John Bodkin Adams urodził się w 1899 r. w irlandzkiej rodzinie jako syn kaznodziei. Trudno nazwać go lekarzem z powołania – uważany był za gbura pełniącego swoje obowiązki z wyjątkowym niedbalstwem. Potrafił jeść nad stołem operacyjnym i popełniać rażące błędy podczas zabiegów. Współpracownicy opisywali go jako odpychającego, byli też zniesmaczeni przepychem, jakim się otaczał i – pół żartem, pół serio – komentowali, że „specjalizacja”, jaką sobie obrał, to bogate wdowy. Uważano, że okradał swoich pacjentów, nakłaniając ich do zapisów w testamentach, dzięki którym po ich śmierci otrzymywał pieniądze i cenne dobra (w ten sposób udało mu się np. wejść w posiadanie dwóch Rolls-Royce'ów). Spisane pod przymusem testamenty próbowano oczywiście podważać, ale starania te nie zawsze kończyły się sukcesem. Tymczasem śmiertelność wśród pacjentów Adamsa zaczęła budzić zainteresowanie – podejrzenia wywołały tajemnicze okoliczności śmierci pacjentów doktora. Jak się później okazało, ginęli oni w wyniku zatrucia niebezpiecznymi substancjami (m.in. heroiną) podawanymi doustnie lub w postaci zastrzyków.

W latach 50. Adams stał się najbogatszym lekarzem w hrabstwie East Sussex (pracował w Eastbourne – mieście tam położonym), a prawdopodobnie i na całych Wyspach Brytyjskich. Jego pacjentami byli przedstawiciele arystokracji, ludzie majętni i wpływowi. W 1957 r. stanął przed sądem oskarżony o przyczynienie się do śmierci bogatej wdowy, Edith Alice Morrell, a jego proces był w tamtych czasach najdłuższą sprawą o morderstwo. I chociaż trwał on prawie trzy tygodnie, Adams został ostatecznie oczyszczony z zarzutów zabójstwa, a skazany jedynie za drobne nadużycia. Wyrok pozbawił go możliwości wykonywania zawodu, co nie powstrzymało go jednak przed ponownym otwarciem praktyki. Jako lekarz pracował jeszcze przez wiele lat, aż do swojej śmierci w 1983 r.

Drugi (anty)bohater naszego artykułu, Harold Frederick Shipman, urodził się niemal pół wieku po Adamsie – w 1946 r. Również był on lekarzem ogólnym, który swoją „opieką” lubił otaczać szczególnie starsze, schorowane kobiety. Po krótkim epizodzie z uzależnieniem od opiatów stracił część swoich pacjentów, ale szybko udało mu się wrócić do łask. Zapraszano go nawet do telewizyjnych programów popularnonaukowych, gdzie występował w charakterze eksperta (w programie World in Action wypowiadał się o metodach leczenia osób chorych umysłowo). Dobra passa skończyła się dla Shipmana tak, jak w przypadku Adamsa – ktoś dopatrzył się dziwnie wysokich wskaźników śmiertelności wśród jego pacjentów. Ciało jednej z leczonych przez niego kobiet ekshumowano, stwierdzono obecność narkotyków w jej krwi, a w domu lekarza znaleziono… sfałszowany testament. Całkowitą liczbę jego ofiar szacuje się na ponad 200, choć jedynie 15 morderstw zostało udowodnionych. W 2000 r. został pierwszym brytyjskim lekarzem, którego skazano za morderstwo pacjenta (otrzymał wyrok dożywotni), a niechlubny przydomek Dr Death (pol. Doktor Śmierć) towarzyszył mu aż do samobójczej śmierci w więzieniu, cztery lata po procesie.

W myśl łacińskiej zasady primum non nocere (pol. po pierwsze nie szkodzić), jednej z najstarszych reguł praktyki medycznej, umyślne narażanie zdrowia i życia pacjenta jest niedopuszczalne dla każdego lekarza, który podchodzi poważnie do wykonywanej przez siebie pracy. Doktorzy Bodkin i Shipman są jednak żywymi przykładami na to, że nawet w przypadku profesji darzonych powszechnym szacunkiem i zaufaniem należy mieć się na baczności.

Słowniczek
{{item.term}}
{{item.description}}