Serwis internetowy langloo.com wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Czytanki angielskie

Touching for the King's Evil

Autor: Langloo
Poziom: Średniozaawansowany

Twoja ocena: {{rated}}



Czytaj
 
Ćwicz

Choć dziś trudno w to uwierzyć, w Wielkiej Brytanii do XVIII w. największą nadzieję na wyleczenie z choroby pokładano w Touching for the King's Evil – dotyku panującego władcy obdarzonego przez Boga mocą uzdrawiania.

Touching for the King's Evil to dawny zwyczaj (na Wyspach Brytyjskich istniał do XVIII w.) oparty na wierzeniu, że dotyk panującego monarchy może uleczyć chorych. Historycy uważają, że był on związany z przekonaniem, że władca pełni nie tylko funkcję głowy państwa, ale również jego najwyższego kapłana. Wybrany z woli Boga, miał on sprawować opiekę nad powierzonymi sobie poddanymi, troszczyć się o ich zdrowie i dobrobyt. Był traktowany jako pomazaniec boży i to właśnie z nieba miała pochodzić jego wielka uzdrawiająca moc. Szczególnie mocno wierzono w to w średniowieczu – epoce, w której choroby utożsamiano z opętaniem demonami. Podczas rytuału król ceremonialnie dotykał twarzy i szyi chorej osoby, którą przyprowadzał mu królewski lekarz, by wypędzić z jej ciała chorobę wraz ze wszystkimi złymi siłami, które ją spowodowały. Kurację taką stosowano zwłaszcza w przypadku tzw. „zołz” lub „woli” – częstych infekcji gruczołów limfatycznych i kości, na którą masowo zapadali zarówno dorośli, jak i dzieci, przy czym w tej drugiej grupie zbierała ona śmiertelne żniwo. Przypadłości te były następstwem powszechnej w czasach średniowiecznych gruźlicy, a jedynym znanym wówczas lekarstwem na nie był właśnie dotyk króla.

Touching for the King’s Evil przez stulecia było praktyką, do której monarchowie przykładali ogromną wagę. W czasach Henryka VII – pierwszego króla z dynastii Tudorów, ustanowiono specjalny urząd, którego zadaniem było nadzorowanie leczenia opartego na królewskim błogosławieństwie. Stosowano je już nie tylko w przypadku zołz, ale też by pozbyć się np. wrzodów na oczach, a przy okazji wypędzano z chorego poddanego złe duchy. Kolejni królowie modyfikowali przeprowadzane przez siebie zabiegi. Znany fanom filmu Braveheart, z Melem Gibsonem, Edward I Długonogi, którego przedstawiono tam jako okrutnego i bezwzględnego krwiopijcę, w rzeczywistości nie tylko leczył chorych dotykiem, ale również wręczał im jałmużnę. Jego następca, Edward II, wprowadził zwyczaj odczytywania w czasie ceremonii uleczania fragmentów Pisma Świętego, przede wszystkim z rozdziału 16. Ewangelii według św. Marka opisującego zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

W połowie XVII w. szczegółowy opis ceremonii królewskiego uzdrawiania pojawił się w tzw. Modlitewniku powszechnym kościoła anglikańskiego. Zgodnie z nim monarcha (król lub królowa) miał wręczyć dotkniętej osobie monetę, zwykle „anioła” – złotą monetę o wartości od 6 do 10 szylingów, zwaną touchpiece. Obdarowani otaczali ją ogromną czcią, uznając ją za talizman chroniący przed złem i chorobą. Na „królewskie uzdrawianie” poddani przybywali z całego kraju.

Praktyki Touching for the King's Evil zaprzestano za czasów panowania Wilhelma III Orańskiego (przełom XVII i XVIII w.), który miał zwrócić się do tłumu liczących na dostąpienie łaski uzdrowienia słowami: „Niech Bóg da wam zdrowie i trochę więcej rozumu”. Na krótko wznowiła ją królowa Anna Stuart, a następnie ostatecznie zakończył monarcha z dynastii hanowerskiej, Grzegorz I.

Słowniczek
{{item.term}}
{{item.description}}