Serwis internetowy langloo.com wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Czytanki angielskie

Westerplatte - burzliwa legenda

Autor: Langloo
Poziom: Średniozaawansowany

Twoja ocena: {{rated}}



Czytaj
 
Ćwicz

Historia jest fundamentem naszej tożsamości, świadectwem naszych korzeni, ale tylko ta prawdziwa może być podstawą do krzewienia patriotyzmu i poczucia wolności. Historia musi być świadectwem prawdy –  nawet jeśli ta okazałaby się trudna do zaakceptowania.

 

W dzisiejszych czasach historia poddawana jest licznym badaniom, a coraz to nowsze – długo ukrywane lub niedostępne – fakty powodują, że jej interpretacja wciąż się zmienia.

 

Podobnie wygląda sprawa walk na Westerplatte we wrześniu 1939 roku, a w szczególności postać dowódcy obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej majora Henryka Sucharskiego. Legenda o tym żołnierzu wciąż budzi kontrowersje i spory. Przez wiele lat bohaterstwo Sucharskiego i jego towarzyszy broni wpisało się w świadomość Polaków jako przykład  największego poświęcenia i heroizmu w obronie ojczyzny. Jednak wraz z upływem czasu i odkrywaniem nowych faktów blask bohatera przygasł, grono jego przeciwników powiększyło się, a dyskusje nadal nie ustają.

 

1. września o godz. 4.45 rano niemiecki okręt Schleswig-Holstein rozpoczął atak na Westerplatte i przez cały dzień ostrzeliwał polską placówkę bronioną przez 182 żołnierzy. Przez 7 dni Niemcy prowadzili nieprzerwane ataki z powietrza, morza i lądu.

 

Major Sucharski był dowódcą obrony Westerplatte, ale zarazem – jak coraz częściej się podkreśla – jej zdecydowanym przeciwnikiem. W czasie trwania walk okazał się słaby psychicznie. Na podstawie materiałów historycznych i listów żołnierzy biorących udział w bitwie opracowano jej opis. Dokładna relacja z wydarzeń podaje, że już 2. września wieczorem dochodzi do kłótni majora Sucharskiego z jego zastępcą, kapitanem Franciszkiem Dąbrowskim, o sens kontynuowania obrony półwyspu. Będący w złym stanie psychicznym Sucharski nakazuje wywiesić białą flagę na znak kapitulacji. Kolejny w hierarchii jest kapitan Dąbrowski, który  przejmuje dowodzenie i rozkazuje natychmiast zdjąć flagę z dachu koszar, mając nadzieję, że Niemcy jej nie zauważą. Jednak Niemcy dostrzegli flagę, ale odważna i bohaterska postawa kapitana Dąbrowskiego oraz innych żołnierzy pozwala na skuteczną obronę Westerplatte. Sprawa flagi stała się po wielu latach słynna. Chodziło o to, że o wywieszeniu nie wiedziały ani wartownie ani placówki. Można snuć przypuszczenia, jak zareagowałaby niemiecka propaganda, gdyby wysłannicy armii zostali ostrzelani przez polskich żołnierzy. W oczach Europy Polacy staliby się mordercami nieprzestrzegającymi reguł wojennych. W relacjach i dokumentach z walk odnajdujemy zapis świadczący o przytomności Dąbrowskiego, który rozkazuje zerwać flagę. W stronę Niemców pada długa seria z karabinu będąca dla nich sygnałem, iż Polacy chcą kontynuować obronę półwyspu. Dla polskich żołnierzy jest to zarazem sygnał, że walka trwa dalej.

 

Ponowna sprzeczka o kapitulację pomiędzy Sucharskim a Dąbrowskim ma miejsce 5. września. Sucharski ponownie chce się poddać, a Dąbrowski walczyć dalej, jednak i tego dnia los obrońców półwyspu oraz placówki nie zostaje ostatecznie przesądzony. Dąbrowski opuszcza przedwcześnie odprawę, a walka jest kontynuowana. Major Sucharski podtrzymuje swoją decyzję o kapitulacji również 6. września. W tym dniu wiele się dzieje – Niemcy próbują podpalić Westerplatte, wypuszczając w stronę polskich żołnierzy cysternę z benzolem, która jednak przedwcześnie wybucha. Rozpoczyna się kolejny ostrzał, a do żołnierzy dociera informacja, że połowa Polski jest w rękach Niemców. Jeszcze jedna próba podpalenia Westerplatte przy użyciu miotaczy ognia, a następnie dwóch cystern, kończy się niepowodzeniem. Gdy cichną odgłosy walki z Tczewa wśród polskiej załogi narasta poczucie osamotnienia. Wieczorem major Sucharski ponownie organizuje odprawę i proponuje poddanie się, a coraz więcej oficerów popiera jego decyzję.

 

Ostatecznie 7. września major Sucharski, mimo sprzeciwu kilku oficerów, decyduje się na poddanie Westerplatte ok. godz. 9.50 rano. Po siedmiu dniach ciężkich bojów półwysep zostaje oddany w ręce Niemców, pomimo że placówka była przygotowana do tego, aby skutecznie się bronić jeszcze przez co najmniej 4 tygodnie.

 

Odnosząc się do opisów walk, w których czytamy, że część oficerów popierała decyzję majora Sucharskiego o kapitulacji,  nasuwa się pytanie, czy owa decyzja była bezdyskusyjnie aktem tchórzostwa. Być może była rozsądnym działaniem mającym na celu uniknięcie zagłady wszystkich żołnierzy broniących Westerplatte – działaniem, które (jak czytamy w relacjach) popierała część oficerów, co oznaczałoby, że mieli oni świadomość nieuchronności klęski i zależało im na życiu podwładnych.

 

Trudno jest jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Taka odpowiedź musiałaby zostać oparta na moralnych ocenach, które zawsze pozostają względne. Faktem jest, że po upadku mitu bohatera Sucharskiego niejednokrotnie podejmowano próby obrony dowódcy Westerplatte. Mimo to bardzo popularne ostatnio stwierdzenie, że kapitan Dąbrowski był rzeczywistym dowódcą walk we wrześniu 1939 roku, z powodu załamania psychicznego majora Sucharskiego,  nie jest dla wszystkich przekonujące. Legenda majora szczególnie ucierpiała w relacjach kapitana Dąbrowskiego, porucznika Grodeckiego i podporucznika Kręgielskiego.

 

Sucharski był człowiekiem surowym, skrytym, małomównym a nawet nieśmiałym. Większość swojego życia, również młodzieńczego, spędził w wojsku i to ono wpłynęło jego osobowość, wykształcając w majorze charakterystyczne dla żołnierza cechy osobowości. Był bardzo pedantyczny, zawsze przestrzegał regulaminu, trzymał na dystans swoich podwładnych, a jako żołnierz w służbie czynnej okazywał lekceważenie wobec żołnierzy rezerwy. Na dowód można opisać sytuację, kiedy Sucharski zabronił porucznikowi Grodeckiemu, jako oficerowi rezerwy, jeść w kasynie posiłki razem z żołnierzami w służbie czynnej. To mogło spotęgować niechęć Grodeckiego do Sucharskiego oraz uwypuklić negatywne cechy majora w relacjach z innymi.

 

Można postawić pytanie, czy również kapitan Dąbrowski mógł świadomie umniejszyć zasługi swojego przełożonego. Badacze historii dopuszczają taką możliwość.

 

Kapitan Dąbrowski służył na Westerplatte od 1937 roku, a zatem dłużej niż Sucharski. Mógł mieć nadzieję na objęcie dowodzenia – tym bardziej, że według relacji i dokumentów zdawał się być sprawniejszym dowódcą niż Sucharski. Miał świadomość, że tak długa obrona składnicy była w głównej mierze jego zasługą, ale chwałę za to odebrał major Sucharski.

 

Sucharski pełnił funkcję komendanta na Westerplatte od 1938 roku i można przyjąć, że był dobrym dowódcą w czasie pokoju. Nie napotkano na żadne relacje czy opisy świadczące o tym, że placówka przed 1939 rokiem była źle prowadzona. Kapitan Franciszek Dąbrowski był zastępcą Sucharskiego, niejako się uzupełniali, i pozostawał z nim w bliskich relacjach koleżeńskich – był jedyną osobą, do której Sucharski zwracał się po imieniu. Jednak wybuch wojny i wspomniana wcześniej kłótnia obu oficerów wieczorem 2. września zmieniły te relacje. Do tego momentu nikt nie kwestionuje dowodzenia Sucharskiego obroną. Major utrzymał placówkę przez dłuższy czas niż zakładano, a po utracie możliwości obrony przeciwlotniczej zdecydował się na kapitulację.

 

Pojawia się jednak pytanie: Czy dowódca po wykonaniu zadania, wiedząc o złej sytuacji na froncie, mógł zdecydować o poddaniu?

 

Wydaje się, że mógł. Gdyby do kapitulacji doszło 2. września na skutek miażdżącej przewagi sił niemieckich, być może Sucharski stałby się bohaterem godnym odznaczenia medalem. Jednak wówczas prawdopodobnie nie powstałaby legenda o heroizmie i poświęceniu dla ojczyzny. Twórcą tej legendy stał się kapitan Dąbrowski, sprzeciwiając się decyzjom Sucharskiego. To miało rzekomo doprowadzić do poważnego załamania psychicznego majora.

 

Obecnie nikt nie kwestionuje ataku choroby majora 2. września, ale niektórzy nie zgadzają się na nazywanie tego wprost tchórzostwem, twierdząc, że Sucharski mógł być chory. Przecież zmarł 6 lat później po operacji. Niewykluczone, że wpadł w szał na skutek nieposłuszeństwa Dąbrowskiego, mógł też załamać się po śmierci ordynansa Józefa Kity –   przyczyn takiego zachowania mogło być kilka. Wybuch wojny, świadomość przewagi militarnej wroga, wizja klęski lub niewoli czy też odpowiedzialność za podejmowane decyzje mogły doprowadzić do załamania nerwowego.

 

Należy się też zastanowić, czy było właściwe i sensowne ingerowanie w decyzje Dąbrowskiego, jeśli były one słuszne. Raczej nie, ale Sucharski mógł czuć się niekomfortowo, wiedząc, że posunięcia jego podwładnego są efektywne, i nie oddał mu dowodzenia. Wobec sprawności działania Dąbrowskiego jego rola została ograniczona, choć decyzyjność nadal pozostawała w jego rękach.

 

Sucharski, godząc się 2. września na kontynuację walki, mógł mieć dylemat: jaki moment będzie najodpowiedniejszy do kapitulacji, gdy możliwości obrony zostaną wyczerpane (już ze względów technicznych - środki medyczne, amunicja - oraz spadku psychicznej odporności żołnierzy), a straty w ludziach wciąż będą niewielkie. Decyzję podjął 7. września i pozostał nieugięty pomimo sprzeciwu oficerów. Być może dalsza walka niczego by nie zmieniła, a legenda o Westerplatte już była żywa. Siedem dni oporu przy ogromnej przewadze wroga było czymś niewiarygodnym i godnym szacunku.

 

Niektórzy zauważają, że Dąbrowski był bardzo dobrym żołnierzem, ale gdyby był dowódcą, jego zapał doprowadziłby do śmierci całej załogi łącznie z jej dowódcami. Blisko dwieście grobów na Westerplatte mogłoby nie zmienić losów działań wojennych w tym momencie walki. Stąd też nie brak opinii, że gdyby na Westerplatte we wrześniu 1939 roku nie było Dąbrowskiego lub gdyby nie był on zastępcą majora Sucharskiego, to kapitulacja 2. września nie byłaby tchórzostwem.

 

Jednak los chciał inaczej i tych dwóch żołnierzy spotkało się w jednym miejscu, tworząc jedną z najbardziej znaczących legend polskiej historii. Zapewne historia, która nie lubi pustki, jeszcze przez pewien czas nie pozwoli nam zapomnieć o Westerplatte, odkrywając nowe fakty, które zmuszać będą do interpretowania jej na nowo.

Słowniczek
{{item.term}}
{{item.description}}