Szkoci noszą kilty, Hiszpanie mają kastaniety, Francuzów rozpoznajemy po uroczych berecikach, Meksykanów po sombrero, a po czym poznamy Australijczyków? Oczywiście po akubrze!

Mój serdeczny kolega Jason niedawno odbył niezapomnianą podróż do naszej wspólnej znajomej mieszkającej w Australii. Choć, przemierzając ten kontynent wzdłuż i wrzesz, nie miał zbyt wiele czasu, by sprawdzać pocztę, to kilkakrotnie udało mu się odpowiedzieć na moje tęskne i ciekawskie e-maile. Czytając jego relacje, utwierdziłam się w przekonaniu, że wycieczka do Australii na przełomie grudnia i stycznia nie tylko jest wskazana, ale wręcz konieczna! Kto nie chciałby spędzić naszej polskiej zimy w czterdziestostopniowym upale?

Zdarzało się, że na Facebooku Jason umieszczał najciekawsze zdjęcia, mogłam więc pozachwycać się plażą w Port Douglas, operą w Sydney, słodkimi misiami koala oraz uroczą dzielnicą na obrzeżach Melbourne, w której mieszka nasza koleżanka Jacqui. Choć wszystkie widoki były naprawdę zachwycające, to najbardziej w pamięci utkwił mi sam Jason w zabawnym australijskim kapeluszu. Chwalił się, że kupił go sobie specjalnie na jedną z imprez i od tamtej pory trudno już mu się z nim rozstać… O jakim kapeluszu mowa? Oczywiście o tradycyjnej australijskiej akubrze (zdj. 1). Jasona tak zafascynowało to nakrycie głowy, że zgłębił nawet jego historię, którą nie omieszkał się ze mną podzielić.



zdj. 1. Akubra.
źródło: www.akubra.co.uk

A było to tak: dawno temu, w 1872 roku, pewien angielski kapelusznik Benjamin Dunkerley przybył na Tasmanię. Nie wiadomo, czym się kierował, podejmując decyzję o osiedleniu się w tak egzotycznym miejscu, jednak to właśnie to nowe otoczenie zainspirowało go do zaprojektowania maszyny oddzielającej podszerstek (czyli część futra) z króliczej skóry. Ten materiał wykorzystywał następnie do tworzenia filcu na kapelusze. Początkowo wszystkie tego typu kapelusze nosiły nazwę akubra, co w języku rdzennych mieszkańców Australii oznacza ‘nakrycie głowy’. Jednak w 1912 firma Dunkerleya – Benjamin Dunkerley – zarejestrowała nazwę „Akubra”, zapewniając sobie wyłączność na jej używanie.

Akubry od samego początku istnienia cieszą się ogromną popularnością i obecnie, zaraz po kangurach, są jednym z symboli Australii. Stanowią one niemal obowiązkową część garderoby każdego turysty oraz miłośnika buszu, dla których są obietnicą prawdziwej przygody. Ja, choć nie zabukowałam jeszcze biletów do Australii, już poprosiłam Jasona, żeby przywiózł mi akubrę – kiedy przyjdzie czas, wolę być już w pełni przygotowana 😉

KallinaKomentarze:22011-02-07 05:00:45
Nowy komentarz