Co wspólnego mają: usta, statek, Alice i Susan? Okazuje się, że całkiem sporo. Aby to zrozumieć, potrzebowałam dobrej kawy i ciekawej historii dwóch biznesmenów w Wiedniu. Przeczytajcie sami.

Jadąc gdziekolwiek za granicę, zawsze sprawdzam, czy będę mogła wybrać się w danym miejscu na kawę do mojego ukochanego Starbucksa. Tak było i w przypadku wyjazdu do Wiednia – wujek Google zapewnił mnie, że w mieście Mozarta będę mogła pozwolić sobie na odrobinę kofeinowej przyjemności. Jednak to nie o Wiedniu czy Starbucksie chcę Wam opowiedzieć, ale o ciekawym zwrocie, o którym przypomniałam sobie, popijając pyszną latte, a mianowicie o idiomie loose lips sink ships.

Delektując się moją ulubioną kawą, zwróciłam uwagę na dwóch elegancko ubranych mężczyzn siedzących przy sąsiednim stoliku. Ich krawaty, koszule, spodnie w kant, spinki do mankietów, a także laptopy oraz rozłożone na stole papiery mówiły mi, że mam sposobność przysłuchiwania się jakiejś biznesowej rozmowie. I jak to często bywa w interesach, językiem, w którym mężczyźni się porozumiewali, był oczywiście angielski. Wkrótce, po omówieniu zawiłych zależności finansowych, panowie przeszli na neutralne tematy, i tym sposobem poznałam dość ciekawą historię konfliktu, który miał miejsce w ich firmie. Z zapartym tchem słuchałam (tzn. podsłuchiwałam…) szczegółów intrygi, o której dyskutowali, dziwiąc się jednocześnie, że płeć męska może być aż tak skora do dzielenia się plotkami! Opowiadana historia była dość skomplikowana, więc już miałam sobie odpuścić dalsze nasłuchiwanie, kiedy jeden z panów (ten od orzechowej czekolady na gorąco z bitą śmietaną on top) powiedział:

And guess what! Susan trusted John and told her about Millie’s affair with Tom! I can’t believe it… Loose lips sink ships!
I zgadnij co! Susan zaufała Johnowi i powiedziała mu o romansie Millie z Tomem! Nie mogę w to uwierzyć… Zbyt długi język przynosi korzyści wrogom.


Jak się później okazało, John pobiegł do żony Toma, powiedział jej o jego romansie z Millie i sam skończył z Alice (dzisiaj już rozwódką po Tomie).. I weź się w tym połap!

Powracając do idiomu, to musicie wiedzieć, że samo wyrażenie loose lips sink ships jest wykorzystywane w sytuacjach życia codziennego, choć początkowo było związane ze sprawami wagi państwowej. Utarło się ono w czasach II wojny światowej i zostało wypromowane przez rząd amerykański. Wszystkim żołnierzom nakazano bowiem trzymać język za zębami, by – nawet niechcący – nie wyjawili zakamuflowanym wrogom tajnych informacji państwowych. Z tej okazji powstał nawet specjalny plakat:


zdj. Loose lips sink ships
źrodło: en.wikipedia.org

Katarzyna OwsińskaKomentarze:02011-05-14 05:00:54
Nowy komentarz