Narzekanie na to, że trudno jest to make both ends meet po raz pierwszy dane było usłyszeć w XVII wieku. Właśnie wtedy problemy wiązania końca z końcem, stare jak świat, znalazły swoje odzwierciedlenie w języku. Komentarze typu:

My friend had to take two jobs to make both ends meet.
Mój przyjaciel musiał podjąć dwie prace, żeby wiązać koniec z końcem.

są od tamtej pory w powszechnym użyciu. Mówi się, że wyrażenie to make both ends meet pochodzi z teorii rachunkowości, która zakłada, że obie strony bilansu na koniec okresu rozliczeniowego muszą się sobie równać. Dla tych, którzy o rachunkowości nie mają zielonego pojęcia, bądź nie wykazują najmniejszego zainteresowania, dobra wiadomość – fraza to make both ends meet może również wywodzić się z krawiectwa. Przyznam, że na szyciu znam się jeszcze mniej niż na rachunkowości (choć miałam całe osiem godzin ćwiczeń na studiach!), ale wyczytałam, że podobno zanim zasiądzie się do maszyny, modelkę należy opasać materiałem wokół pasa. Jeżeli końce będą się ze sobą stykać, oznacza to, że można szyć a materiału na wykonanie na pewno wystarczy.

Nie jestem pewna, czy ta teoria sprawdza się w praktyce, ale wiem, że w sprawozdaniach rachunkowych bilans musi się równoważyć. A jak to jest z tym krawiectwem? Może jakiś fan robótek ręcznych nam wyjaśni?

Katarzyna OwsińskaKomentarze:02010-12-20 05:00:17
Nowy komentarz