Dziś nowożeńcy mają szeroki wybór obrączek – od złotych z diamencikami, po platynowe z wygrawerowanym imieniem ukochanego i datą ślubu. Dawniej jednak młoda para musiała się zadowolić sznurkiem…

Kiedy miałam siedem lat, chciałam, żeby była z diamentem w kształcie serca, z osadzonymi obok rubinami. Gdy trochę podrosłam, jawiła mi się jako wysadzana drogimi kamieniami platyna. Z czasem w moich marzeniach stawała się coraz skromniejsza, bez zbędnych ozdób, a jedynie z obowiązkowo wykaligrafowanymi imionami. Dzisiaj już nie mam wizji, jak powinna wyglądać, ale jestem przekonana, że jak tylko ją ujrzę, to będę wiedziała, że to właśnie ta. Mowa oczywiście o ślubnej obrączce! Dawniej jednak młode pary, nie miały takiego wyboru – szczególnie te, które nie mogły poszczycić się zbyt dużym majątkiem. Symbolem miłości i gotowości do wstąpienia w związek małżeński był więc sznurek zawiązany (ang. to tie) na palcu na supełek (ang. knot). W ten sposób powstał angielski idiom to tie a knot, oznaczający zawiązanie węzła małżeńskiego, czyli po prostu pobranie się. Używając tego idiomu, można więc powiedzieć:

I had absolutely no idea Jo and Tony tied a knot! When did that happen?!
Nie miałam żadnego pojęcia o tym, że Jo i Tony się pobrali! Kiedy to się stało?!

Istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie pochodzenia sznurów i supłów jako symboli małżeństwa. W czasach, gdy przemysł meblowy był dopiero w powijakach, a w łóżka stanowiły towar luksusowy, nowożeńcy musieli zadowalać się bardzo prostymi konstrukcjami. Materiałem na łóżka były bowiem sieci zrobione właśnie ze sznurów! W celu utworzenia łoża małżeńskiego należało połączyć ze sobą dwie sieci dodatkowym sznurem i szeregiem supłów, czyli dosłownie to tie a knot.

Katarzyna OwsińskaKomentarze:02011-03-08 05:00:14
Nowy komentarz