Kilka dni temu Arnold Schwarzenegger przyznał się publicznie do romansu i nieślubnego dziecka. Jak te szokujące informacje wpłyną na jego życie i planowany powrót na wielki ekran?

Zwycięstwa Arnolda Schwarzeneggera (na zdjęciu poniżej) w wyborach w 2003 i 2006 r. na gubernatora Kalifornii były czymś niesłychanym. Nie dość, że jest Austriakiem, to – startując z ramienia Republikanów (prawica) – wygrał w stanie, w którym większość wyborców sympatyzowała z lewicą. Udaną zmianę kariery filmowej na polityczną niewątpliwie zawdzięcza swojej żonie, Marii Shriver, spokrewnionej ze słynnym klanem Kennedych (prezydent John F. Kennedy był jej wujem). Maria nie tylko nadała jego kandydaturze powagi, ale też, jako przykładna żona, broniła Arnolda przed licznymi oskarżeniami o romanse i bigoterię. Razem tworzyli obraz idealnej amerykańskiej rodziny. Jednak w świetle wydarzeń z ostatnich dni wygląda na to, że ten piękny obrazek nie do końca był prawdziwy.


zdj. Arnold Schwarzenegger w swojej najważniejszej roli: gubernatora Kalifornii.
Zdjęcie: Lon R. Fong
źródło: www.flickr.com

Od jakiegoś czasu trwa już proces rozwodowy Marii i Arnolda. Media długo spekulowały, co mogło być powodem, a sam zainteresowany dopiero 17 maja wyjawił, że przyczyną rozwodu był jego romans z pokojówką, która urodziła mu nieślubne dziecko. Ta wiadomość dla wielu nie była zaskoczeniem… Zanim Arnold został gubernatorem, był przecież gwiazdą filmową, a ludziom związanym z show-biznesem rzadko kiedy takie ekscesy uchodzą na sucho.

Na planie filmu Terminator 2 jedna ze stażystek nakryła go w dwuznacznej sytuacji z kobietą, która z pewnością nie była jego żoną. Ponadto do romansu z gwiazdorem przyznała się także aktorka Brigitte Nielsen. Arnold od dawna ma reputację seksisty: na łamach magazynów dla mężczyzn wielokrotnie wypowiadał obraźliwe słowa w kierunku kobiet. Kiedy jednak żona Schwarzeneggera dowiedziała się o jego nieślubnym dziecku, nie widziała już dla nich innej drogi, jak rozwód.

Medialną nagonkę na swoją osobę aktor przyjął z zaskakującym spokojem. Wyznał dziennikarzom, że bardzo żałuje swojego postępowania i prosi, aby skupili się na nim, a jego rodzinę zostawili w spokoju. Cyniczni oceniają jednak postawę Schwarzeneggera jako zwykłe damage control (pl. ograniczanie strat), związane z chęcią powrotu gwiazdora na srebrny ekran. Inni z kolei mówią, że romans i tak nie zaszkodzi tak znanemu aktorowi w powrocie do kariery.

Niezależnie od tego, jak sprawy dalej się potoczą, trudno będzie uznać Arniego-gubernatora za uosobienie American dream: uczciwy, pracowity, z rodziną i dobrym zawodem. Teraz wiemy, że każdy siłacz może mieć swoje słabości…

Marek GutowskiKomentarze:02011-05-24 05:00:46
Nowy komentarz