„Jesteś czarną owcą w naszej rodzinie!” – nietrudno o takie słowa, gdy naprawdę coś się przeskrobało. Niemal identyczne wyrażenie opisujące osobę, której należy się wstydzić i która nie jest mile widziana w określonym towarzystwie, występuje również w języku angielskim – to be a black sheep (pol. być czarną owcą). Ale dlaczego nie białą owcą? Albo baranem czy krokodylem? No cóż, wytłumaczenie jest wręcz banalne. Dawniej bardzo dużą popularnością cieszyła się profesja pasterza. Tak, dobrze słyszeliście – praca pasterza była niezwykle trendy. Owi pasterze niechętnie zajmowali się czarnymi owcami, gdyż z ich runa nie było wielkiego pożytku. Przede wszystkim dlatego, że nie dawało się go zafarbować – tak, jak runa białej owcy. Na kolorową wełnę było zawsze największe zapotrzebowanie, a jak wiadomo – duże zapotrzebowanie jest bezpośrednią obietnicą pieniędzy. No cóż, niby tacy niepozorni ci pasterze – wśród swoich owieczek na pięknych pastwiskach, wolni i swobodni – ale kalkulacja zysku i straty nie była im obca…

A.W.2010-10-22 20:08:27