W opublikowanych ostatnio wynikach sondażu okazało się, że najczęściej (nad)używanym przez Brytyjczyków słowem jest przepraszam. Czyżby to narodowa obsesja bicia się w piersi czy tylko specyfika języka?

Zgodnie z przeprowadzonym niedawno badaniem ankietowym Brytyjczycy przepraszają ponad 200 tysięcy razy w ciągu całego życia. Każdego dnia na Wyspach Brytyjskich słowo przepraszam pada aż 368 milionów razy! Trudno o porównanie, gdyż podobnych badań nie prowadzono w innych krajach, choć tak wielkie liczby mogą na pierwszy rzut oka sugerować, że Brytyjczycy są najbardziej skłonnym do kajania się narodem na świecie. Ale czy na pewno o to chodzi? I skąd ta niezwykła popularność słowa przepraszam?

Słowo przepraszam używane jest przede wszystkim w celu wyrażenia żalu i skruchy. Wywodzi się ono ze staroangielskiego Sarig, które oznacza właśnie bycie przygnębionym czy smutnym. Niestety, współcześnie słowo to straciło swoje dawne znaczenie (i emocjonalny wydźwięk), stając się powszechnym, często nadużywanym w mowie codziennej wtrąceniem.

W języku polskim słowo przepraszam ma wielorakie znaczenie: wypowiada się je np. zaczepiając kogoś nieznajomego (Przepraszam, która godzina?) czy też w odniesieniu do sytuacji, w której czegoś nie zrozumieliśmy, prosimy o powtórzenie, nie jesteśmy pewni (Przepraszam, czy może pan powtórzyć swoją godność?; Przepraszam, czy pani mówi o mnie?). W języku angielskim w takich sytuacjach używano zwykle słowa pardon oraz excuse me, jednak obecnie odchodzi się od ich stosowania na rzecz wszechobecnego sorry. Prowadzi to do sytuacji, w których statystyczny Wyspiarz mówi przepraszam na tyle często, że szczerze za coś przeprasza zaledwie w co trzeciej sytuacji. Brytyjczycy mają świadomość, że nadużywanie słowa przepraszam to wyraz nonszalancji i nie do końca kulturalnego podejścia do relacji społecznych – proste przepraszam nie jest przecież żadnym wytłumaczeniem nagminnie okazywanego braku kultury.

A kogo przepraszają Brytyjczycy? Prawie 40% przeprosiny kierują do partnera lub partnerki, co piąte przepraszam pada w stosunku do nieznajomych, prawie 15% jest wypowiadane do dzieci i tyle samo do współpracowników. W dalszej kolejności znajdują się: rodzice, przyjaciele, szefowie i rodzeństwo. Te wyniki akurat nie dziwią, ale jeśli przyjrzeć się powodom używania słowa przepraszam, robi się ciekawiej. Najczęściej Brytyjczycy przepraszają za… brak czasu na rozmowę z kimś lub zrobienie czegoś. Wystarczy szybkie przepraszam i już jest się usprawiedliwionym. Na drugim miejscu przeprasza się na Wyspach za kogoś, np. za niegrzeczne dziecko, partnera, który wypił za dużo na przyjęciu i robi nam wstyd czy za współpracownika, który nie wywiązał się z obowiązków. Trzeci najpopularniejszy powód do przeprosin pojawia się w sytuacjach, w których nie usłyszeliśmy, co ktoś do nas powiedział. Czwartym powodem jest prośba o wytłumaczenie nam czegoś i dopiero na samym końcu znajdują się sytuacje, w których Brytyjczycy przepraszają faktycznie za swoje niewłaściwe postępowanie.

Czy przepraszam stało się już brytyjskim słowem narodowym? Trudno powiedzieć. Faktem jest jednak, że w przewodnikach po Wielkiej Brytanii oraz podręcznikach do nauki angielskiego można znaleźć zastrzeżenie, że gdy Brytyjczyk przeprasza, to nie znaczy, że zrobił coś złego. Badacze sądzą, że Brytyjczycy raczej nie stosują słowa przepraszam, aby wziąć na siebie za coś odpowiedzialność, lecz raczej żeby pokazać, że są kulturalni i dobrze wychowani. Często więc jest to po prostu zachowanie czysto teatralne. Nic więc dziwnego, że jeden na ośmiu mieszkańców Wysp przyznaje się do przepraszania ponad 20 razy dziennie. Czy wobec takich statystyk przepraszam ma w ogóle jeszcze jakieś znaczenie i wartość? Można polemizować, zwłaszcza, że przepraszam wymyka się Brytyjczykom nawet w sytuacjach, w których np. ktoś wpada na nich na ulicy (43%) lub nadepnie im na stopę (17%)…

Agnieszka Bukowczan-RzeszutKomentarze:02011-10-04 05:00:03
Nowy komentarz